Shop Mobile More Submit  Join Login
About Deviant Susan21/Female/Poland Group :icontruedetective: TrueDetective
 
Recent Activity
Deviant for 5 Years
Needs Core Membership
Statistics 105 Deviations 750 Comments 11,016 Pageviews
×

Favourites

A Revolution for the Lonely :iconbengoodspeed:BenGoodspeed 109 24 The Green Garden :iconchristopherpollari:ChristopherPollari 190 12 White Giraffe. :iconchristopherpollari:ChristopherPollari 118 41 Calgary - Winter1983 :iconkolaboy:kolaboy 84 4 kurvendiskussion :iconschafsheep:schafsheep 16 10 Boring shots? Surprisingly no. :iconryanwinn:RyanWinn 73 11 L'Accalmie :iconleoncio-harmr:Leoncio-Harmr 107 7 There Can No Outer Wine :icontunguska-rdm:tunguska-rdm 83 10 horizons :icontunguska-rdm:tunguska-rdm 135 19 Belief :iconmadink2000:Madink2000 223 135 reptile :iconveroklotz:veroklotz 226 23 shaky bubbles GIMP brushes :iconasifalittlezonked:asifalittlezonked 621 38 Chum :iconserbesti:serbesti 3 0 Gnome sorceress :iconvaejoun:Vaejoun 269 10 Solace :iconsampoka:sampoka 98 27 Rock Town :iconsatoruwada:satoruwada 398 19

Activity


    Wiem, że kawałki pasują do siebie, bo widziałem jak się rozpadały.
    Jest 20 kwietnia 1999 roku, godzina 12:08. Kałuża krwi wokół głowy Dylana Klebolda kurczy się powoli. Dylan wstaje z podłogi jak szmaciana lalka na sznurkach. Kula opuszcza jego głowę, wchodzi gładko w lufę pistoletu i ląduje z powrotem w magazynku. Dylan otwiera oczy i odrywa broń od swojej skroni.
     Patrzy jak kawałki mózgu Eryka odczepiają się z grzbietów książek i wracają na swoje pierwotne miejsce. Odłamki czaszki zespalają się jak układanka, idealnie pasując do siebie. Eryk Harris powstaje z martwych. Niewidzialna siła dźwiga bezwładne, poturbowane ciało na klęczki, podnosi z ziemi strzelbę i wkłada w drżące ze strachu dłonie samobójcy. Eryk trzyma dubeltówkę pod brodą, odchylając głowę do tyłu, z mocno zaciśniętymi powiekami. Nie myśli o niczym, nawet o bombach zegarowych, które leżą w stołówce i wciąż nie eksplodują.
      Na podwórku szkoły wyją syreny policyjne i karetki, lecz w oku cyklonu panuje martwa cisza. W zadymionej bibliotece unosi się ciężki zapach prochu, woń śmierci bije w nozdrza.
     Stało się. Przekroczyli Rubikon. Nie wiedzą ilu zabili, wiedzą jednak, że wystarczająco wielu, by przejść do historii. Teraz stoją twarzą w twarz z ciemnością, na odległość spustu. Wszystkie fibrie ducha naprężają się do granic możliwości, by poruszyć jednym palcem. Rzeczywistość otoczyła ciało jak bezlitosna i ogłupiała tłuszcza, przylgnęła ciasno, dźgnęła każdy por skóry i wślizgnęła w jeszcze ciepłą krew. Wlała się we wszystkie zmysły, zadając gwałt rozszerzonym źrenicom,  wtargnęła drogami nerwowymi do jądra ludzkich snów. Stało się. Nie ma już nic poza tym.
     Jutro ich twarze będą nawiedzać okienka w telewizorach. Może pokażą ich zdjęcia z dzieciństwa zestawione z transmisją masakry. Znów zaczną burzliwą debatę o prawie do broni i znów nie dojdą do żadnego wniosku. Dziennikarze nazwą ich potworami z sąsiedztwa, a szturchane w szkołach dzieciaki zrobią z nich męczenników.  Z pewnością będą mieli naśladowców. Odbędzie się łzawe nabożeństwo. Ludzie przyniosą znicze.
      Z wolna rozluźniają się napięte ścięgna na szyi Eryka, jabłko Adama wygładza swój kontur, oddech zwalnia obroty. Krew odpływa z nabrzmiałych żył. Eryk opuszcza strzelbę i wstaje z kolan. Mówi do Dylana, a jego słowa unoszą się na powierzchni zgiełku, który faluje gdzieś daleko:
     - Do zobaczenia w piekle.
     Podają sobie ręce, jakby w przelocie, i przez sekundę patrzą w oczy. Boją się tego, co mogliby w nich ujrzeć - obce, wykrzywione odbicie własnego szaleństwa? Wyrzuty sumienia? Rozczarowanie?
     Dylan odwraca się i widzi zwłoki dziewczyny, leżące na boku z twarzą zamienioną w kamień. Zdumiony odkrywa, że nic już nie czuje. Ekstaza niszczenia minęła, lecz nie zastąpił jej żal. W dużej mierze dlatego, że zaraz on też będzie martwy.

     Godzina 11:40. Biblioteka zamienia się teatr kukiełek. Ogromne ręce gdzieś nad sceną ciągną za odpowiednie sznurki, podrywając do góry ciała, które zasysają w swoje żyły jaskrawą krew. Czerwone krople odrywają się od ścian i skupiają jak promienie w soczewce, kałuże na podłodze kurczą się i znikają. Eryk Harris i Dylan Klebold odwalają kawał roboty, wydobywając z ludzkich ciał pociski, te zaś w magiczny sposób wciągane są przez lufy karabinów, wraz z obłoczkami dymu.  Co więcej, narzędzia, które chłopcy dzierżą w swoich dłoniach, wędrują potem z rąk do rąk, aż trafiają do magazynów, w których są skrupulatnie rozkładane na części i rozbijane w drobny mak.

     Godzina 11:29. Eryk i Dylan stoją w progu biblioteki, uzbrojeni po zęby, i patrzą na skulonych pod stołami uczniów.  Twarz Eryka wykrzywia się w grymasie gniewu. Krzyczy:
     - Wszyscy wstawać!
     I rzeczywiście, wszyscy gorliwie spełniają jego rozkaz, w pośpiechu wychodzą spod ławek, chwytają długopisy i siadają do lekcji. Pierścień strachu powoli puszcza ich gardła. Rozlega się szczęk żelastwa, a potem zalega cisza, usiana jedynie szuraniem krzeseł, pojedynczymi kaszlnięciami i szelestem kartek. Eryk i Dylan opuszczają bibliotekę, zostawiając swoje ofiary żywe i zanurzone w błogiej nieświadomości.
     W Liceum Columbine wskazówki zegara biegną wstecz. Eryk i Dylan stawiają kroki w tył, kule wpadają prosto w ciemność wylotowych dziur. Czarny dym gromadzi się w skupiskach jak pył gwiezdny, zamknięty w niewidzialnej pięści, aż w końcu mieści go główka od szpilki. Języki ognia wycofują swoją armię, z płomieni wyłania się świat. Ładunek wybuchowy ląduje z powrotem w dłoni Eryka, a ten zabiera zabójczą iskrę ze sterczącego lontu i chowa ją w kieszeni płaszcza.
     Ciała uczniów wstają z podłogi korytarza, ścierają ze szkolnych szafek zygzaki krwi, prostują się i idą przed siebie. Więdnie krwawy kwiat na piersi futbolisty, który kiedyś nazwał Eryka ciotą; brocząca dziura w brzuchu nauczyciela matematyki, który upokorzył raz Dylana przy tablicy, rodzi małą kulkę i zasklepia się.  Miriady odłamków szkła pasują do siebie jak puzzle rozsypane z okna, w które Eryk posłał salwę pocisków.

     Jest kwadrans po jedenastej i wszyscy żyją. Eryk i Dylan stoją przed gmachem Liceum Columbine. W ciepłym powietrzu niosą się uderzenia piłki do koszykówki i okrzyki zawziętej gry. Wrzask dzwonka w głębi szkoły obwieszcza przerwę. Kolejny dzień niestrudzenie brnie naprzód w swoim regularnym rytmie, pocięty na godziny i kwadranse, uwięziony w planach lekcji. Nikt nie słyszy mrocznego tykania, które rezonuje gdzieś w szczelinach codzienności.
     Chowają broń za poły płaszczów. Tętno spowalnia, adrenalina zawraca z żył do poskręcanych gruczołów. Odchodzą.
     Gniew stopniowo gaśnie w ich głowach, myśli wracają do swojego zarodka. Wizje znikają ze stron pełnych chorych fantazji. Sznureczki nienawistnych zdań skracają się i zostają puste kartki. Znów są czyści. Nigdy nie poczuli się jak brud. Nigdy nie wkroczyli do swojej szkoły, ubrani na czarno od stóp do głów, dźwigając torby z zegarem zniszczenia. Nigdy nie zaczęli strzelać. Nie zapragnęli umrzeć i uchronić się przed śmiertelnością, wypalając swoje imiona w zbiorowej pamięci.
     Eryk zdejmuje z siebie czarny prochowiec. Ściąga buty desantowe i biały T-shirt z nadrukiem "SELEKCJA NATURALNA". Ogląda w lustrze swoją twarz ze znamionami bezsennej nocy - cienka skóra naciągnięta na kości policzkowe, sine podkówki wokół oczu.
     Wiem, że kawałki pasują do siebie, bo widziałem jak się rozpadały.
     Nienawiść kurczy się i wpełza do łona smutku, a ten osuwa się na powrót w nicość. Eryk i Dylan odchodzą, a daleko w górze sine niebo otwiera się poszarpaną, niebieską dziurą, tryskając na ziemię snopem światła.
     Wracają do domu.
Strzaskane
miniaturowe opowiadanie. soundtrack: www.youtube.com/watch?v=Xed1Yj…
Loading...

deviantID

SomebodySomeone95's Profile Picture
SomebodySomeone95
Susan
Poland
Current Residence: Poland
Favourite genre of music: industrial rock/metal, atmospheric & progressive metal, metalcore, aggrotech, EBM, ambient
Favourite style of art: sketches
Favourite quote:

“Once he went into the mountains on a clear, sunny day, and wandered about for a long time with a tormenting thought that refused to take shape. Before him was the shining sky, below him the lake, around him the horizon, bright and infinite, as if it went on forever. For a long time he looked and suffered. He remembered now how he had stretched out his arms to that bright, infinite blue and wept. What had tormented him was that he was a total stranger to it all. What was this banquet, what was this great everlasting feast, to which he had long been drawn, always, ever since childhood, and which he could never join? Every morning the same bright sun rises; every morning there is a rainbow over the waterfall; every evening the highest snowcapped mountain, there, far away, at the edge of the sky, burns with a crimson flame; every little fly that buzzes near him in a hot ray of sunlight participates in this whole chorus: knows its place, loves it, and is happy; every little blade of grass grows and is happy! And everything has its path, and everything knows its path, goes with a song and comes back with a song; only he knows nothing, understands nothing, neither people nor sounds, a stranger to everything and a castaway.”
Fiodor Dostoyevsky, 'The Idiot'
Interests

Groups

Comments


Add a Comment:
 
:iconfiorinosulaco:
fiorinosulaco Featured By Owner May 28, 2016
Happy Birthday!Fun cake 
Reply
:iconsomebodysomeone95:
SomebodySomeone95 Featured By Owner May 29, 2016
Thank you! :D
Reply
:iconfiorinosulaco:
fiorinosulaco Featured By Owner May 30, 2016
:) (Smile) Welcome!
Reply
:icondarkhunter1357:
DarkHunter1357 Featured By Owner Jan 31, 2016  Hobbyist Digital Artist
Hello there, I have been googling around and i can't figure it out.
What does your avatar mean, where is it from, what is that symbol about?
Reply
:iconsomebodysomeone95:
SomebodySomeone95 Featured By Owner Feb 1, 2016
Hey :)  It's called in polish "Swarga", the slavic ancient swastika (generally this kind of symbol comes from Hindu culture and has no common meaning with Nazi propaganda). Represents rotation around the sun, periodicity of history and nature, creating and destroying, in some sources may be described as a symbol of chaos. Formerly it supposed to provide good luck so it was painted in polish houses. Nowadays barely known.
Reply
:icondarkhunter1357:
DarkHunter1357 Featured By Owner Feb 1, 2016  Hobbyist Digital Artist
Thanks for the information :)
Reply
:iconatrasylvania:
Atrasylvania Featured By Owner Dec 8, 2015
Thanks for the fave!
Reply
:iconthemanwiththehat666:
TheManWithTheHat666 Featured By Owner Sep 3, 2015   General Artist
Thank you very much for the fav! :)
Reply
:iconpopkillerok:
PopKIllerOK Featured By Owner Aug 26, 2015  Hobbyist
Thank you for the fav)
Reply
:iconfiorinosulaco:
fiorinosulaco Featured By Owner May 28, 2015
Happy Birthday! Have your cake and eat it too 
Reply
Add a Comment: